Najczęstsze zagrożenia: nie tylko rekiny, ale i proza
Wyobraźnia podpowiada rekiny, ale wypadki częściej wynikają z prozaicznych spraw: problemy z wyrównywaniem ciśnienia, panika po dostaniu się wody do maski, zbyt szybkie wynurzenie czy wejście w strefę łodzi. W Morzu Czerwonym dochodzą jeszcze prądy, które przy rafach i przesmykach potrafią „zabrać” nurka jak taśmociąg. Niedoświadczona osoba może wtedy walczyć z wodą, zamiast dać się nieść i bezpiecznie wynurzyć pod bojką.
Ryzyko zwiększa też to, że rafy są ostre jak brzytwa, a niektóre organizmy potrafią parzyć. Skaleczenie o koral bywa niewinne na początku, ale w ciepłej wodzie i przy słonej bryzie łatwo o zakażenie. Dlatego ważne są: buty do wody, kontrola pływalności (żeby nie „klękać” na rafie) i świadomość, że pod wodą nie dotykamy niczego – ani z troski o siebie, ani o ekosystem.
Snorkeling jako bezpieczniejsza alternatywa bez kursu
Jeśli nie masz kursu, a chcesz zobaczyć rafę, snorkeling jest często najlepszym kompromisem. Z powierzchni wody w Morzu Czerwonym widać zaskakująco dużo: błazenki w ukwiałach, papugoryby skubiące koral, czasem nawet żółwie przy trawiastych łąkach. W wielu miejscach (np. Marsa Mubarak, Abu Dabbab) atrakcją jest już sama płytka zatoka, gdzie wchodzisz łagodnie z plaży.
Żeby snorkeling był naprawdę bezpieczny, podejdź do niego „jak do aktywności sportowej”, a nie jak do zabawy w hotelowym basenie. Załóż kamizelkę wypornościową lub makaron/pontonik, pływaj z partnerem, unikaj samotnych wypadów i nie wypływaj poza boje. Jeśli fale są większe, a Ty czujesz zadyszkę, wróć na brzeg wcześniej – Morze Czerwone ma świetną widoczność, ale potrafi szybko zmienić nastrój.
Nurkowanie próbne (intro dive): kiedy ma sens i czego wymagać
Intro dive to forma „pierwszego zanurzenia” na butli bez pełnego kursu, zwykle na głębokości kilku metrów, pod stałą opieką instruktora. Dobrze poprowadzone przypomina spokojny spacer po podwodnym ogrodzie: instruktor pomaga z oddychaniem, kontrolą pływalności i komunikacją znakami. To może być świetne doświadczenie, pod warunkiem że organizator trzyma standardy, a Ty nie próbujesz udowodnić sobie, że „dasz radę za wszelką cenę”.
Wymagaj konkretów: krótkiego szkolenia na lądzie, sprawdzenia sprzętu, ćwiczeń podstawowych (np. opróżnianie maski) w płytkiej wodzie i jasnej informacji, jaka będzie maksymalna głębokość. Zwróć uwagę na proporcje: im mniej osób na jednego instruktora, tym lepiej. Jeśli czujesz presję czasu („szybko, szybko, zaraz odpływamy”), to znak, że warto poszukać innego centrum.