Gdzie w zatoce wypatrywać: trawa morska, piaszczyste „polany” i krawędź rafy
Dugong najczęściej pojawia się tam, gdzie ma sens jego obecność: nad łąkami trawy morskiej na płyciznach. To nie jest zwierzę, które „krąży po rafie” dla widoków – ono żeruje. W praktyce oznacza to spokojne przeszukiwanie strefy piaszczysto-roślinnej wewnątrz zatoki, najlepiej w dryfie, z przerwami na obserwację dna. Jeśli widzisz wyraźne pasy trawy lub „kępki” na piasku, jesteś w dobrym miejscu.
Warto też pamiętać o zachowaniu dystansu od krawędzi rafy, gdzie ruch wody może być większy, a łodzie częściej zrzucają grupy snorkelerów. Czasem dugong pojawia się bliżej środka zatoki, a czasem przemieszcza się równolegle do brzegu, wykorzystując piaszczyste korytarze. Najlepsza strategia to cierpliwość i obserwowanie sygnałów: nagłe poruszenie ryb przy dnie, smugę mętnej wody po wzruszonym piasku albo charakterystyczną, masywną sylwetkę wynurzającą się po oddech.
Jak zwiększyć szanse bez gonienia zwierzęcia: taktyka obserwacji i etyka
Najczęstszy błąd to „polowanie na kadr”. Dugong nie jest atrakcją w parku rozrywki, tylko chronionym, dzikim ssakiem. Zamiast płynąć szybko i nurkować na oślep, lepiej przyjąć taktykę: powoli, cicho, z neutralną pływalnością i z dużym promieniem obserwacji. Jeśli ktoś krzyczy przez fajkę, macha płetwami i tnie wodę jak motorówka, to zwykle kończy się jednym: zwierzę odpływa, a zatoka traci swój największy skarb na resztę dnia.
Praktyczna zasada brzmi: gdy dugong jest w okolicy, ustaw się tak, by pozwolić mu przepłynąć obok, a nie „zamknąć mu drogę”. Zachowaj wyraźny dystans (wiele lokalnych briefingów sugeruje co najmniej kilka metrów, a im więcej, tym lepiej), nie dotykaj, nie próbuj podkładać ręki pod brzuch, nie używaj lamp błyskowych. Jeśli zwierzę zmienia kierunek, przyspiesza lub często wynurza się nerwowo, to znak, że czuje presję – wtedy najlepszym ruchem jest zatrzymanie się i pozwolenie mu odejść.
Przygotowanie praktyczne: sprzęt, bezpieczeństwo i komfort w wodzie
W Marsa Mubarak spotkanie z dugongiem często odbywa się podczas snorkelowania, więc podstawą jest maska, fajka i płetwy, a dla komfortu także pianka (w zależności od miesiąca) oraz bojka sygnalizacyjna, jeśli wypływasz dalej od brzegu. Dobre przygotowanie zwiększa szansę, bo gdy nie walczysz ze sprzętem, możesz skupić się na obserwacji. Przydatne bywają też antifog do maski oraz delikatne obciążenie, jeśli masz problem z utrzymaniem spokojnej pozycji na powierzchni.
Bezpieczeństwo to również świadomość ruchu łodzi: trzymaj się wyznaczonych stref, słuchaj briefingów i nie wynurzaj się w miejscach, gdzie kursują motorówki. Jeśli planujesz zdjęcia, ustaw aparat wcześniej, żeby nie szarpać się z obudową w kluczowym momencie. I najważniejsze: nawet jeśli nie zobaczysz dugonga, zatoka odwdzięczy się innymi spotkaniami – żółwie na łąkach trawy morskiej, płaszczki na piasku czy kolorowe ryby przy rafie potrafią zamienić zwykły poranek w pełną przygód opowieść.